33 000 zł

Dłużnik bardziej bał się wstydu niż pozwu Dwa spotkania pod klubem squashowym wystarczyły, żeby temat wrócił.
Pracownicy przy laptopach

Z czym zgłosił się klient?

Sprawa dotyczyła przedsiębiorcy prowadzącego lokalny biznes.

Nie był niewypłacalny.

Nie ukrywał się całkowicie.

Po prostu konsekwentnie ignorował płatność i zakładał, że sprawa skończy się na kilku mailach i telefonach.

Tomek szybko wyczuł, że problemem nie jest brak pieniędzy.

Problemem było przekonanie dłużnika, że nikt nie będzie chciał wyjść poza bezpieczną komunikację zza biurka.

Co zrobiliśmy?

Ustaliliśmy, gdzie regularnie bywa.

Okazało się, że bardzo punktualnie pojawia się w tym samym klubie squashowym.

Pierwsze spotkanie było przypadkowe.

Drugie już zdecydowanie mniej.

Nie chodziło o robienie scen.

Ale dwa takie spotkania wystarczyły, żeby przyciągnąć uwagę jego znajomych i pokazać, że temat nie zniknie sam.

Jak zakończyła się sprawa?

Po tym sprawa wróciła tam, gdzie dłużnik czuł się najbezpieczniej — do komunikacji mailowej.

Rozpoczęły się rzeczowe rozmowy.

Finalnie podpisano ugodę i należność została spłacona.

Wniosek

Nie każdy dłużnik boi się sądu.

Niektórzy bardziej boją się, że ktoś zada niewygodne pytanie w nieodpowiednim miejscu.

Masz podobny problem?

Skontaktuj się z nami – działamy szybko i skutecznie.

Inne przykłady odzyskanych nalezności

800 000 zł
212 000 zł
42 700 zł
126 000 zł

Masz pytania? Chętnie pomożemy!

Zostaw nam numer telefonu – oddzwonimy najszybciej, jak tylko możemy.

Wybierz dogodny termin, a my oddzwonimy.