Z czym zgłosił się klient?
Klient z Krakowa dostarczył towar zgodnie z zamówieniem.
Bez uwag.
Bez zastrzeżeń.
Bez żadnych sygnałów, że cokolwiek jest nie tak.
Minęły tygodnie.
A kiedy przyszło do płatności?
Nagle pojawiła się reklamacja.
Towar miał być wadliwy.
Problem polegał na tym, że przez cały wcześniejszy okres dłużnik normalnie z tego towaru korzystał.
Dla naszego działu prawnego to był bardzo znajomy scenariusz.
Co zrobiliśmy?
Sprawa trafiła do mec. Michała.
Po analizie korespondencji, dokumentów i całego przebiegu współpracy szybko było jasne, że reklamacja wygląda bardziej jak próba stworzenia argumentu do niepłacenia niż realny problem jakościowy.
Dłużnik dostał bardzo konkretne stanowisko prawne.
Bez miejsca na kreatywne interpretacje.
Jak zakończyła się sprawa?
Entuzjazm do reklamacji bardzo szybko minął.
Nie było procesu o jakość.
Nie było biegłych.
Nie było wielkiej wojny.
Był przelew na 100% należności.
Wniosek
Jeśli reklamacja pojawia się dopiero przy terminie płatności, warto dobrze sprawdzić, czy to rzeczywiście reklamacja.


